Instalacja antyprzymrozkowa w praktyce – rozmowa z Andrzejem Mikołajczykiem

Kończy się maj, więc sezon przymrozków jest już za nami. O instalacjach antyprzymrozkowych rozmawiamy z Panem Andrzejem Mikołajczykiem z firmy ECOdrip – właścicielem sadu oraz dystrybutorem systemów nawadniania i antyprzymrozkowych z Błędowa na Mazowszu.

Budmech: Jest Pan jednym z  pionierów wykorzystania Flipperów do ochrony antyprzymrozkowej w sadach jabłoniowych. Pierwsze Flippery montował Pan u siebie w 2015, a instalacja ruszyła w 2016.

Andrzej Mikołajczyk: Pionierem to może nie, Flippery znane i używane były już wcześniej, ale prawdą jest, że jeszcze kilka lat temu nie było to powszechne rozwiązanie. Od tamtej pory przybyło sporo instalacji antyprzymrozkowych, zarówno tradycyjnych ze zraszaczami młoteczkowymi, jak i Flipperami.

B: Co więc sprawiło, że zdecydował się Pan na Flippery?

A.M: Matematyka i ciekawość. W ochronie antyprzymrozkowej najważniejsza jest wysokość opadu, generowana podczas zraszania. Za minimalną przyjmuję w swojej praktyce 3,5 mm/h. Dzięki temu, że Flipper nie zrasza międzyrzędzi, wymaganą wartość opadu osiągamy przy mniejszym zapotrzebowaniu na wodę niż w przypadku tradycyjnych zraszaczy; mniej wody to mniejsza pompa, mniejsze rury, mniej wody w sadzie po deszczowaniu gdy trzeba wjechać z zabiegami – wszystkie liczby wskazują na Flippery. Skoro tak, chciałem sprawdzić jak to działa.

B: Nie mogę więc nie spytać: I jak to działa?

A.M: Może zacznijmy od tego, że moje gospodarstwo znajduje się w regionie, gdzie w ostatnim czasie przymrozki dotknęły nas tylko w 2017 r. Instalacja chroni  jabłonie odmiany Gala, kwitnące późno i intensywnie. Na kwaterach obok rośnie odmiana Golden Delicious, kwitnąca podobnie jak Gala. Skuteczność ochrony wyniosła właściwie 100% – trudno było znaleźć przemarznięte kwiaty. Na kwaterze niechronionej przymrozek dotknął ok. połowy kwiatów. Tak jak wspomniałem, przy obficie kwitnących odmianach straty na poziomie 50% wciąż pozwalają osiągnąć normalny plon. Inaczej sytuacja wyglądałaby w przypadku odmian bardziej wrażliwych na przymrozki, np. z grupy Jonagold. W takim przypadku różnice pomiędzy kwaterami chronionymi i niechronionymi byłyby bardziej zauważalne.

B: Nie był to więc duży przymrozek, jeśli wymroził tylko połowę kwiatów. Czy możemy przyjąć, że w przypadku mocniejszych mrozów, gdyby straty w kwaterach niechronionych sięgnęły 100%, instalacja antyprzymrozkowa ochroniłaby połowę?

A.M: Nie, nie da się przyjąć takiego prostego przełożenia. Jestem przekonany, że dobrze zaprojektowana instalacja osiągnie wyższą skuteczność.  Efektywność instalacji zależy w głównej mierze od przewidywanej w projekcie minimalnej temperatury i związanej z tym wysokości opadu, jaką generują zraszacze. Duże znaczenie ma staranność wykonania projektu i instalacji, ale też wiele małych czynników, jak wilgotność gleby, a nawet to, czy i kiedy koszona była trawa. Rozłożenie siatek przeciwgradowych czasem również odrobinę pomaga.

Zawsze uciekam od stwierdzeń, ile strat unikniemy dzięki instalacji antyprzymrozkowej. Wieloletnie doświadczenia moje, moich klientów oraz sadowników z całego świata pokazują, że zraszanie nadkoronowe jest najskuteczniejszą formą ochrony przed skutkami przymrozków.

B: A co z innymi metodami ochrony antyprzymrozkowej?

A.M: Tak, jest wiele sposobów: dmuchawy, zamgławianie czy nawet palenie ognisk. Są też na rynku  gibereliny – środki pozwalające uratować część zmrożonych kwiatów. Ja jednak zajmuję się nawadnianiem i systemami zraszania nadkoronowego.

B: Spytam o gibereliny. Posiadają wysoką skuteczność, przymrozki zdarzają się raz na kilka lat,  może nie warto inwestować w system antyprzymrozkowy?

A.M: Biostymulatory to nie ochrona a zabieg interwencyjny. Skupmy się na zraszaniu. System deszczowania nadkoronowego pełnić może również inne funkcje niż tylko antyprzymrozkowe. W latach z przedłużającymi się okresami bez opadów daje się łatwo zauważyć obniżoną kondycję roślin, mimo nawadniania kroplowego. Nie do przecenienia jest więc możliwość symulacji deszczu. Coraz częściej wspomina się o chłodzeniu sadów. Znajduję wiele powodów przemawiających za instalacją zraszającą.

B: Zadam teraz pytanie, które zadaje sobie wielu plantatorów: Flippery czy zraszacze młoteczkowe?

A.M: Odpowiedź nie jest prosta, ale głównie zależy od źródła wody. Zraszacze młoteczkowe doskonale spełnią swoje zadanie, jeśli źródłem wody jest staw – nie wymagają tak dokładnej filtracji jak Flippery i są bardziej odporne na wiatr. System oparty o zraszacze młoteczkowe zużywa dużo wody, więc żeby obniżyć jej zużycie, często zwiększa się pomiędzy nimi odległość, przez co wysokość opadu spada nawet poniżej 3 mm/h. Osobiście uważam to za błąd. Faktem jest jednak, że tradycyjne zraszacze wybaczają niewielkie niedociągnięcia. Nie polecam zasilania zraszaczy młoteczkowych ze studni – jeśli ta choć odrobinę piaszczy, zraszacze potrafią się zatrzeć.

Flippery zużywają mniej wody, przez co możliwe jest ich zasilenie ze studni głębinowej. Wymagają jednak filtracji analogicznej jak do nawadniania kropelkowego. Na szczęście można znaleźć na rynku filtry dyskowe o dużych przepustowościach, np. Azud Helix, w przystępnej cenie, nie jest to więc problem. Flippery wymagają więcej precyzji przy projektowaniu i w montażu. Są też bardziej podatne na wiatr.

Wybór techniki zraszania powinien być zawsze oparty o analizę sytuacji na poszczególnych plantacjach.

B: Spytam o zraszacze młoteczkowe. Czy poleca Pan jakiś szczególny model?

A.M: Najpopularniejsze pozostają niezmiennie Vyrsa Vyr33NaanDanJain 233B. Nie znaczy to, że nie ma innych producentów i zraszaczy na rynku – np. Perrot czy Automat. Zraszacze Vyr33 i NaanDanJain 233B są po prostu najlepiej rozpoznane przez projektantów i wykonawców, a więc trudniej o pomyłkę przy realizacji projektu. Źle wykonana instalacja jest czasem nie do naprawienia.

B: Spróbujmy więc podsumować.

A.M: Zraszanie nadkoronowe to sprawdzona i skuteczna metoda ochrony przed przymrozkami. Wybór pomiędzy Flipperem a zraszaczem młoteczkowym za każdym razem należy podjąć indywidualnie. Zwracam też uwagę na dodatkowe funkcje, jakie może pełnić taki system. W obszarach zagrożonych przymrozkami systemy zraszania powoli stają się standardem.

B: Dziękuję za rozmowę.

A.M: Dziękuję.

Sklep Ecodrip Andrzej Mikołajczyk znajdziecie Państwo pod adresem: Błogosław 1, 05-620 Błędów. Oferuje doradztwo oraz wszystkie niezbędne produkty do budowy instalacji antyprzymrozkowych i nawadniających, w tym: zraszacze, linie kroplujące, filtry manualne i automatyczne, elektrozwory i inne.

Aby uzyskać więcej informacji, porozmawiać o doborze instalacji antyprzymrozkowej czy zamówić projekt, zapraszamy do kontaktu z naszym specjalistą Andrzejem Szerszeniewskim. 


Andrzej Szerszeniewski

Andrzej Szerszeniewski

Inżynier ds. projektów

+48 22 765 65 78
andrzej.szerszeniewski@budmech.pl

Napisz do nas

Oceń artykuł!
[Liczba ocen: 10 Średnia: 5]